Kanczyle żyją!

Ostatnio nie mam siły na politykę. Nie napiszę ani o obchodach 11 listopada, choć doceniam działania Lotnej Brygady Opozycji, ani o pierwszym posiedzeniu nowego Sejmu. Wybieram wiadomość piękną … w południowym Wietnamie pierwszy raz od 30 lat udało się sfotografować niezwykle rzadkie stworzenie, kanczyla srebrnogrzbietego, tragulus versicolor, przedstawiciela najmniejszych parzystokopytnych na świecie.

Gatunek nazywany też wietnamskim myszo-jeleniem, opisano pierwszy raz w 1910 roku, jednak wiedza na temat jego występowania i sposobu życia nadal jest znikoma. Wpis na listę zwierząt wymarłych został odroczony. I to jest wiadomość!

Przypadek Janinki.

Artykuł onetu z serii #wybieramyprawdę wstrząsnął mną, ale też przypomniał o istnieniu patologicznej instytucji w państwie udającym państwo prawa, w którym władza łata własne błędy przez tworzenie przepisów stojących w poprzek jakiejkolwiek logice sprawiedliwości.

Zakładam, że pamiętacie sprawę Trynkiewicza – umysłowo ograniczonego przestępcy, który w 1988 roku został skazany za zabójstwo czterech chłopców na karę śmierci zamienioną na mocy amnestii na 25 lat więzienia. Logika profesjonalistów do tego momentu zawiodła społeczeństwo i Trynkiewicza z wielu powodów (zanim zabił, wielokrotnie molestował, ale zdegenerowany system sprawiedliwości nie był w stanie zareagować na to sensownymi środkami). Wiadomo było przecież, że 25 lat kiedyś minie, a problem pozostanie. Z lęku przed konsekwencjami własnej indolencji przedstawiciele władzy kontynuując radosną twórczość odtrąbili w 2013 roku napisanie niezgodnej z prawami człowieka ustawy, która umożliwiła powstanie kuriozum – Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. Ustawa umożliwia przetrzymywanie człowieka bez wyroku i faktycznie bez leczenia psychiatrycznego (Polskie Towarzystwo Psychiatryczne nie zgadza się, aby nazywać go ośrodkiem leczniczym), żeby w praktyce zepchnąć problem na osoby zajmujące się zdrowiem psychicznym w Polsce. To o tym miejscu jest piosenka – tekst Baczyńskiego i Schwertnera polecam.

Tokarczuk. Palcem w oko.

Mijają dwa miesiące od ostatniego wpisu. Albowiem zamęścia są bardzo wciągające. Mija tydzień od ogłoszenia Nobla dla Tokarczuk i myślę sobie, że tego to już nie odpuszczę. Mąż rzucił mi tą wiadomością jako pierwszą, gdy zadzwoniłam do niego w zeszły czwartek w przerwie w pracy. Tokarczuk dostał się zaległy, zeszłoroczny Nobel, który miał już być, ale go wcześniej nie było ze względu na wewnętrzne perturbacje w szwedzkiej Akademii. Jest to nagroda o tyle niecodzienna, że nie została wręczona staruszce jako podsumowanie dorobku, który w międzyczasie przeszedł do klasyki, ale czynnemu twórcy, który chętnie wypowiada się na tematy aktualne i chce aktywnie kształtować świat.

fot. Friso Gentsch

Niesie to ze sobą konsekwencje wśród krajan. O ile bowiem nie każdy Polak czyta tego rodzaju literaturę (i nie jest w tym odosobniony, patrz na zwierzenia Ministra Od Siedmiu Boleści), to prawie każdy Polak ma opinię na każdy temat. Można więc się już zaangażować w dyskusję, czy laureatka powinna płacić podatek od swojej nagrody czy też nie, oraz, z tematów rozgrzewających lepiej niż wino, Żydzi Żydzi Żydzi. I tu mi się przypomina poroniona recenzja „Pokotu” spisana ręką pana Kłopotowskiego. Otóż „Pokot” Agnieszki Holland jest ekranizacją „Prowadź swój płóg przez kości umarłych”. Gdybym miała komuś doradzać po jaką książkę warto sięgnąć na początek znajomości z Tokarczuk, doradziłabym omijanie na razie „Biegunów” i przeczytanie właśnie tej powieści. Szczególnie komuś, kto w ramach rocznych wyzwań sięga głównie po czytadła. „Prowadź swój pług …” podszywa się pod kryminał i to może pomóc w stawianiu pierwszych kroków 🙂 Ale wracając do poronionej krytyki pana Kłopotowskiego, od omawiania filmu przeszedł on płynnie do wyjaśniania parafianom, że „czyńcie sobie ziemię poddaną” to Księga Rodzaju, a ta należy do pięcioksięgu Mojżeszowego, czyli dalsza recenzja filmu może być spokojnie sprowadzona do rozważaniem tematów żydowskich, czyli problematyki Innych. Gdy zdaję sobie sprawę, że to i tak jest podintelektualizowana wersja krytyki Holland i Tokarczuk w obozie juntoprawicy, ciarki chodzą mi po plecach na myśl o krytyce bez peerelowskiego magisterium. Sól tej ziemi prawdę ci powie, bo nauczyła się klikać paroma klawiszami na komputerze.

Tymczasem fakt, że świat zauważył literacką twórczość w tak trudnym jak polski języku, to wielka radość. Nie byłoby to możliwe bez dobrej pracy tłumaczy, bez zaangażowania zagranicznych wydawców – ten Nobel jest także ich sukcesem. Był zapowiadany przez Nagrodę Bookera, ale nie wierzyłam mu. Obwieszczenie Akademii spadło na mnie niespodziewanie i tak właśnie je przyjęłam. Z dziecięca radością.

PS. A dnia następnego przed pracą obgadaliśmy z mężem zakończenie „Pokotu”. Ktoś na filmwebie żołądkował się, że nie ma takiej możliwości, aby jednym klawiszem komputera wyłączyć wszystkie światła, także światła samochodu. No coś Ty 🙂

Manifestacje przed sklepami IKEA i wiewiórka w czapce z awokado.

Manifestacje odbywają się od jakiegoś czasu w reakcji na zwolnienie pracownika, który na internetowym forum firmy sprzeciwił się „promowaniu” homoseksualizmu i cytował Pismo Święte.

Czy można „promować” homoseksualizm”? A czy można „promować” łysienie? Odpowiedzcie sobie na takie pytanie, a dalsza dyskusja nie będzie konieczna. Interesuje mnie co innego – czy firma ma prawo zwalniać za poglądy. Moim zdaniem absolutnie nie, tyle, że w tym przypadku zwolnienie dotyczyło z powodu używania mowy nienawiści.

Jak to jest z tym postrzeganiem tolerancji przez fundamentalistów katolickich? Charakterystyczne jest to, że w przeciwieństwie do środowiska LGBT, które żąda tolerancji dla własnego stylu życia, środowisko katolickich fundamentalistów żąda tolerancji dla ich ocen dotyczących stylu życia innych ludzi. Mówiąc inaczej: nie chodzi o to, żebym ja żył tak jak ja chcę, chodzi o to, aby inni żyli tak jak ja chcę. Fundamentaliści chcą, aby tolerancją objąć to, że oni mają prawo mówić, kto jest gorszy i kto będzie smażył się w piekle. Groźby i upadlające oceny nazywają ewangelizacją.

Co takiego napisał pracownik IKEI, że został zwolniony? Zacytował, co następuje:

Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich.

– Łk 17:1-2

oraz:

Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich.

– Kpł 20:13

Słowa wypowiedziane w imieniu zawistnego Boga wypasaczy owiec. Ponieważ znajdują się w Biblii, wg niektórych z definicji nie mogą być językiem nienawiści. Więc przeczytajcie je jeszcze raz. Czy gdyby był to tekst z Koranu, nie balibyśmy się mieszkać czy pracować obok osoby, która wyraża zafascynowanie tego typu cytatami?

Oczywiście protestujący cały czas próbują połączyć w całość sprawę LGBT z pedofilią. Interesująca w tym kontekście była również wypowiedź Patryka Jakiego:

Jeżeli ktoś chce robić interesy w Polsce, to dobrze, aby szanował historię i tradycję w Polsce.

Kara śmierci czy koło młyńskie za homoseksualizm – nie powiem, odważna propozycja interpretacji polskiej historii i tradycji, nietypowa w czasach, gdy powstają kolejne hagiografie narodu. Ciekawa jestem jak pójdzie panu europosłowi zderzenie tam, w wielkim świecie, z inną mentalnością. Z pewnością polscy obywatele mają jeszcze sporo do nadrobienia … mam nadzieję, że z tych kontaktów z inną myślą, ale też z protestów pod IKEĄ, wykiełkuje ludziom w głowach idea świeckiego państwa, ale tym razem to już na poważnie.

***

… a jeśli macie jeszcze jakieś gloomy thoughts:

136 lat temu …

w roku 1883, zmarł ostatni żyjący w niewoli przedstawiciel zebry kwagga, Equus quagga quagga. Oryginalnie z Afryki Południowej, był to występujący najdalej na południe podgatunek zebry stepowej. Jedyne zdjęcia kwaggii przedstawiają klacz, która żyła w niewoli w II połowie XIX wieku w ogrodzie zoologicznym należącym do Zoological Society of London:

Na wolności podgatunek wyginął gdzieś w latach 1870-tych, wskutek intensywnych polowań holenderskich osadników (ostatnia dziko żyjąca kwagga zakończyła życie najprawdopodobniej w roku 1878). Po Equus quagga quagga zostały więc zdjęcia jednej klaczy i 23 skóry innych przedstawicieli tego podgatunku.

Kwagga pędzla Jacquessa-Laurenta Agasse’a, początek XIX wieku.

Charakterystyczne dla kwaggi było jej umaszczenie, pasy zanikające na zadzie na bazowym kolorze brązowym. Nazwa podgatunku miała natomiast pochodzić od odgłosów jakie zwierzęta wydawały.

Źrebię kwaggii i dorosły samiec zebry damarskiej – ilustracja Roberta Jacoba Gordona, 1777.

Jest to pierwszy wymarły gatunek, którego DNA poddano analizie (w 1984 roku). Dotyczy go również rozpoczęty w 1987 roku Quagga Project, polegający na selektywnej hodowli zebr w typie kwaggi – wizualnie podobnych osobników zebry damarskiej. Obecnie w RPA żyje piąte pokolenie zebr będące efektem tego projektu.

Idea Szwecji wg „Naszego Dziennika”.

Od dawna uważam, że jeśli pozwolimy, aby naszym życiem rządziło jedno, wielkie nieprawdopodobieństwo, łatwiej będziemy w stanie uwierzyć w każde następne, a nawet będziemy bronić tez, które wcześniej sami zmyśliliśmy nie pamiętając, że wyssaliśmy je z własnego palca. „Nasz Dziennik” ogłosił kilka dni temu, że Szwedzi emigrują do Polski, ponieważ:

Nasz kraj uważają za jedno z ostatnich bezpiecznych państw w Europie. Według danych Urzędu ds. Cudzoziemców, w Polsce zarejestrowało swój pobyt 2,5 tys. obywateli Szwecji. Co roku przybywa ich kilkaset.

Tego samego dnia, w podobnym tonie (idée fixe stref szariatu powraca chyżo jak bumerang), wypowiedziała się posłanka Mazurek twitując:

Szwedzi uciekają ze swojego kraju, aby w Polsce znaleźć spokój i normalność.

Tomas Morgan Johansson, szwedzki minister sprawiedliwości, podaje, że w ostatnich 2 latach do Szwecji wyemigrowało ponad 8 tys. Polaków, czyli 3 razy więcej niż całkowita liczba Szwedów, którzy mieszkają w Polsce. Z innych źródeł wynika, że liczba tych ostatnich od kilku lat jest na stałym poziomie (Urząd ds. Cudzoziemców), w tym jakaś część to najpewniej studenci. W ciągu ostatnich 10 lat żaden Szwed nie przebywał w Polsce w ramach azylu politycznego (AFP, UNHCR), a jeśli chodzi o kierunki wyjazdów szwedzkich obywateli, nasz kraj jest dopiero na 8 miejscu popularności.

Uważaj na siebie. Piłeś, nie pisz.